uśmiecham się do siebie na samym początku, bo zarejestrowałam my roses are red prawie miesiąc temu, a dziś dopiero startowy post…. tak już jest…

zaczynam pisać te luźne notatki właśnie dlatego, że czas ciągle zmyka, wokół nas / mnie dzieje się mnóstwo, a wewnątrz pozostają tylko ułamki zdarzeń, ulotne wrażenia, okruszki. Kiedyś pęd życia unieszczęśliwiał mnie, bardzo z nim walczyłam, a dziś staram się dać ponieść fali i mieć z tego jak najwięcej dla siebie. Nie opieram się i zbieram piękno codzienności w małe pudełeczka – skansen pamiątek i uśmiechów… do tego dołączam bieżące poruszenia i radości… i zachwycające idee, pomysły, rzeczy, smaki… myślę, że wiele rzeczy, które pasjonują mnie i poruszają w codziennym życiu może przydać się jeszcze komuś… zobaczymy…

to nie będzie blog o… nie będzie linii tematycznej, sprofilowanej na jeden wątek życia. Będzie o … wszystkim, co pasjonujące w moim mikrokosmosie, a może w Waszym też…?

Reklamy