Myślałam, że będzie gorzej, ale to w końcu nie głodówka:)
na śniadanie: gruszka, na obiad: kilo winogron; podwieczorek i kolację po gruszce. Do tego litry ciepłej wody i herbatki ziołowej i cyk…

Na razie nie czuję się słabsza ani źle, jest lekko, ale wciąż myślę o jedzeniu ;P Najbardziej brak mi kawy i śnięta jestem, co potwierdzą na pewno wszyscy, którzy próbowali się dziś ze mną dogadać. Ale trwam:) i już obmyślam, jakie sałatki będę wcinać od pojutrza… : )

Reklamy