Tagi

, , ,

Ten post absolutnie nie ma szans wyczerpać tematu, więc już na pewno będzie z tego cykl … I dobrze : )
Końcem zimy wykonałam heroiczny trud „odgruzowania” szafy. Trwało to kilka tygodni i kosztowało trochę wysiłku, ale ostatecznie udało mi się wiele rzeczy sprzedać, kolejne rozdać znajomym a jeszcze kolejne oddać do sklepu dobroczynnego, który po kilka złotych sprzeda je, a pieniądze przeznaczy na pomoc.
[Sklep dobroczynny we Wrocławiu: http://www.pomagacz.org/]

kolejna książką Dominique Loreau, o której pisałam [tutaj]

Ale byłam z siebie dumna, gdy w mojej szafie znalazło się miejsce na powietrze : ) a do tego skład, który pozostał, to tylko ubrania, które wkładam z przyjemnością!
Po takim czyszczeniu życiowej przestrzeni jeszcze bardziej chce się dokładać starań by z powrotem się nie zasypać! Ta myśl oraz lektura bardzo pouczających blogów i książek skłoniły mnie do kolejnego zrewidowania przyzwyczajeń i zmiany sposobu kupowania ubrań… w zasadzie pomogły mi rozpocząć budowanie własnej filozofii mody!

Jak robicie zakupy ubrań? Ja zazwyczaj wpadając do sklepu spontanicznie i w ten sam sposób dokonując wyboru… Teraz już wiem, że ponad połowa ubrań, których w tym roku się pozbyłam jest owocem takiego działania…
Zgodnie z myślą mojej ulubionej Dominique Loreau, postanowiłam ten sezon wiosenny dokładnie zaplanować z szacunkiem do, ale nie ze ślepą wiarą w trendy. Tym, co zrobić należało była analiza szafy, wyłonienie stylowych pewniaków i pokombinowanie z nimi. [analiza szafy w kolejnym poście o ubraniach:)]

Zasadą nr 1 mojego działania stało się założenie, że używam wszystko co świetnie się prezentuje nawet jeśli nie jest to nowinka. Przez lata zgromadziłam trochę naprawdę niezłych rzeczy, więc warto z nich korzystać!

Zasada nr 2: garderobę buduję uzupełniając i komponując elementy już posiadanej całości… Dobra baza to podstawa. Nie wyobrażam sobie szafy bez pary świetnych dżinsów, legginsów, trenczu, stylowej spódnicy czy sztucznego futra…

Zasada nr 3: własny styl jest najważniejszy! Kocham klasykę z nutą pieprzu – kolor / wykończenie / dodatki. Oraz bezpretensjonalny french chic [o którym pisałam tu]. I przepis na siebie: dodatki, dodatki, dodatki!

image
3 delikatne, srebrne łańcuszki do minimalistycznej czerni, mój everyday-look.
image
image

ukochana kolekcja bransoletek: dostanych, zrobionych, gromadzących wspomnienia. Kombinuję dowolnie, najchętniej z mini, lub maxi zegarkiem, wszystko na lewym przegubie…

Zasada nr 4: lepiej mieć 3 wyjątkowe, świetnej jakości i niepowtarzalne rzeczy niż pół szafy zwyklaków z sieciówek! Jeden czarny kardigan, ale z wełny z jedwabiu i oblekanymi guzikami, ramoneska – ale z filcu, spódnica midi z chabrowego jedwabiu i z kieszeniami…

Zasada nr 5 (chyba najtrudniejsza): zakupy strategiczne, staram się kupować przemyślanie i z planowaniem, w czym pomagają mi gadżety – moje kochane notesy (mam kręćka na punkcie notesów).

image

Fashionary pomaga porządkować pomysły na stylizacje: co z czym się łączy i jakie dodatki. Okazuje się, że z jednej spódnicy i kilku klasycznych „gór” może być wiele opcji…

image

http://www.fashionary.org

image

Duet modowy: Fashionary i Moleskine Style Journal : ) Zbiór pomysłów, inspiracji, zdjęć i komentarzy, a do tego listy zakupów i życzeń.

Zasada nr 6: ważne dla mnie jest to, co kupuję. Zachwyt masowymi kolekcjami wielkich sklepów minął mi wraz z rozczarowaniem jakością – nie cierpię wyrzucać rzeczy, które mają kilka miesięcy, a tracą kolor, fason, fakturę, elastyczność czy nitki i guziki! Zawsze myślę, że wyrzucam swój czas i życie (ciuchy=pieniądze=praca=czas=życie!). Dlatego stałam się upierdliwcem: nie odpuszczam, gdy coś się zepsuje, zawsze składam reklamację i walczę po kilka razy o osiągnięcie efektu – zwrotu gotówki! Poza tym staram się zwracać uwagę na to, kto daną rzecz wyprodukował… Lubię tropić polskie nowinki, np. krótkie kolekcje ubrań Gatty, ciuchy lokalnych projektantów, buty Wojasa czy Ryłko, ale też kolekcje Simple czy Solara… Teraz, od kilku miesięcy, rozważam zakup torebki marzeń od Sabriny Pilewicz… Z marek zagranicznych na pewno godne uwagi są włoskie Sisley (jeszcze mnie nie rozczarował) i Deha, a także francuski Begon. Bardzo lubię też wyszukiwać mini-włoskie marki w butikach na całym świecie – można trafić naprawdę perełki!

image
śliczna plisowana spódnica Gatty: czarna z podszewką nude. Ten zakup wyłowiłam od razu z trendów na bieżący sezon, uwielbiam!

image
W tym poście kilka inspiracji z mojej szafy. Powoli wrzucać będę kolejne tropy.

Zajęcie się z uważnością tematem ubrań, tak wszechobecnym w naszym otoczeniu: magazyny, outdoor, tv, zastanowienie się na serio, co jest moje, próbowanie, fantazja, ale też branie odpowiedzialności za wybory daje satysfakcję, styl i świetne samopoczucie! Gwarantuję!

Do poczytania:
może kontrowersyjny ale otwierający głowę project 333.
dość radykalny, ale jednak inspirujący becoming minimalist.
baza: Nina Garcia „Mała czarna księga stylu”.

Advertisements