Na pewno nie tylko ja żyję tak szybko… Bardzo lubię swoje wszystkie prace i projekty, które realizuję, uwielbiam moich przyjaciół i chcę mieć dla nich czas, kocham moje życie codzienne, dom, który prowadzę, gotowanie, spacery z J i psem, oglądanie filmów, spanie, nicnierobienie, pisanie bloga, kocham czytać, tańczyć, poznawać świat, chcę się dalej czegoś uczyć, rozwijać się…

Tylko czasem, szczególnie w okresach bez dni wolnych (praca przy eventach i prowadzenie KLUBU skazują na takie czasy), potrafię wszystko to znienawidzić. Nie chcieć nic, nie móc wstać z łóżka… Wtedy jest bardzo trudno…

I nie chcę tak…

image

Wiele czytając o życiu, o tym, co ważne, o doświadczeniach innych, o ich zmianach, zaczęłam obserwować siebie, gdzie ja się gubię. Bo nie wierzę, że szczęśliwe życie, pełne czynności, które kocham może być tak momentami krzywdzące i sprowadzające w dół…

Małymi krokami zwalniam, tak, gdzie mogę, by móc szybko i precyzyjnie działać tam, gdzie chcę i potrzebuję (jak radzą propogatorzy ruchu Slow np. w książce „Pochwała powolności” Carla Honore).
Kilka smaczków:
+ wyłączyłam dźwięk maila w smatfonie. Odbieram dziennie około 100 wiadomości, z których każda wpadała do mojego świata z dzwonkiem! po 50sygnale byłam już zmęczona, przy 100 mogłam rzucać urządzeniem. poza tym dźwięk maila sprawiał, że bez zastanowienia, czy to na spotkaniu, w aucie czy podczas posiłku, czytałam tego maila od razu… Teraz wiadomości czekają na swój czas w ciągu dnia, a ja pilnuję się by nie odpadać z tu i teraz
+ wstaję dopiero, gdy się obudzę. Staram się wstać z łóżka świadomie, to znaczy najpierw poczuć siebie, otoczenie, dobudzić się i wstać nawet kosztem nie zrobienia czegoś na czas. Nic bardziej nie wybijało mnie i nie psuło dnia niż nieprzytomny skok spod kołdry na dźwięk budzika. Minus jest taki, że czasem wstaję po 5 dzwonku budzika, bo wstawanie wydłuża się, a biedny J, który czasem chce spać dalej nakrywa głowę poduszką ; P
+ nie robię nic poza jedzeniem przy jedzeniu, lubię pamiętać co jadłam i jak smakowało, inaczej za chwilę jestem znów głodna i tracę całą przyjemność z pysznego jedzenia, jakie gotuję…
+ gdy to tylko możliwe, idąc na spotkanie czy gdzieś na czas daję sobie więcej czasu niż potrzeba, wtedy nie spieszę się, mam czas pomyśleć w drodze lub spokojnie poczekać porządkując myśli.
+ jak nie muszę, nie sięgam do telefonu i komputera, lubię takie dni, które robimy sobie z J, nawet zostając w domu, kiedy jest po prostu cicho…
+ uczę się robić jedną czynność naraz – to najtrudniejsze, bo jestem mistrzynią (złudnie) podzielnej uwagi, nauczyłam się tak żyć i pracować i próbuję się oduczyc…

Reklamy