wy też spieszycie się nawykowo/instynktownie/wciąż? do perfekcji macie opanowane dzielenie uwagi na kilka równoczesnych czynności? rozmawiacie przez telefon i odpowiadacie na maile na raz? jadąc autem czujecie że tracicie czas i kątem oka probujecie uporządkować wiadomości w swoim smartfonie? jecie czytając lub oglądając coś i nawet do wanny zabieracie cyfrową lub analogowa lekturę? ja tak.
do tego na tych umiejetnosciach zbudowałam swój zawodowy warsztat i profesjonalizm. wieloczynnościowość i szybkość to moje atuty i pułapki zarazem.
i nie będę teraz pisać że to złe i że trzeba z tym walczyć, ale zaproponuje coś innego: stworzenie z tego szybkiego trybu jednej z opcji bycia i działania, świadomie uruchamianej, używanej jako narzędzie a nie jedyny możliwy sposób.
moja trudność w zwalnianiu ma swoje źródła również w tym, że bardzo lubię wszystkie swoje pracę: ruch, czyli taniec i pilates; PR- agencje, obie fundacje oraz KLUB a także eventy… i zatracam się w tym na tyle, że czerwona lampka zapala mi się dopiero wtedy, gdy już zmęczenie i wyjałowienie odbiera możliwość skupienia się i czerpania radości z tego, co robię…
od jakiegoś czasu cwicze na sobie zwalnianie, wymyślam kolejne zadania, np. zjeść obiad samej w ciszy lub godzinę przeznaczoną na odpoczynek w czasie ciężkiego dnia naprawdę zużyć na regenerację zamiast poderwania się po kwadransie do czegoś, co się właśnie przypomniało…
najtrudniejszy w tym jest fakt, że nie da się ustalić reguł czy algorytmów kiedy co jest potrzebne. są momenty, gdy powolność jest pożądana i na miejscu i równie wiele jest sytuacji, w których tylko szybka reakcja zadziała. znalezienie klucza do równowagi tych dwóch trybów i sprawienie by slow stało się paliwem dla fast i odwrotnie, stawiam sobie za cel mojej pracy. uważnej i codziennej pracy.

wsparciem czy inspiracją do choćby podejmowania rozważań na ten temat mogą być takie książki, jak „Pochwała powolności” Carla Honore…

image

to co prawda mocno dziennikarska i nastawiona na fakty narracja bez poradnikowej nuty, ale dla wytrwałych i zaangażowanych może być drzwiami do wielu tematów, które wspomniane w książce są często do dalszej lektury czy źródłem inspiracji.

po jej lekturze najmocniej zapadło mi w pamięć pytanie autora:

do czego służy życie?

no właśnie, na czym je spędzamy, w jakich emocjach, z jakimi myślami ? czy umiemy zajmować się także „jest” zamiast wciąż zerkac na „będzie”?
uczę się smakować teraz i nie myśleć ciągle co zaraz. oczywiście nadal planuję i prognozuje ale chcę przeżywać to, co jest. to bywa trudne, wymaga uwaznosci i skupienia. ale daje spokój i precyzję działania…

inspiracje:
zenhabits.net
Carl Honore „Pochwała powolności”

Reklamy