Ten tydzień (bo cykl tygodniowy wydaje mi się najbardziej czytelny) był dziwny. Porażka poszukiwań local food (poprzedni post) oraz niespodziewaną dostawa mnóstwa niewykorzystnego i nieprzetworzonego, świeżego jedzenia od nas z KLUBU, sprawiły że zakupy warzywne i slow foodowe gotowanie dotyczyło tylko 4 dni w tygodniu. Ale za to nic się nie zmarnowało! : ) do tego bonusem kulinarnym była paczka z…. Maroka od M, a w niej przyprawy, oleje, sezam, rodzynki, figi, daktyle… Cuda..

image

Koszyk zakupów:
*kalafiory
*marchewka
*szpinak
*szparagi
*rabarbar
*arbuz

W bonusie: mozarella, pory i młode ziemniaki, sałaty, zioła świeże oraz suszone przyprawy z Maroka.

W menu znalazły się:
+ zapiekane pod beszamelem (na bazie mleka sojowego) i mozarella warzywa: marchewka, kalafiory i szparagi
image
+ zupa-krem porowo-ziemniaczana z majerankiem
+tarta z rabarbarem
image
+sałatka szpinakowa wersja 7 (szpinak, arbuz, ser krowi plesniowy z Malinowej Zagrody, powidla malinowo – pozeczkowe, miodowe balsamico, oliwa)
image
+razowe tagliatelle z sosem szpinakowo-serowym z marokańskimi ostrymi papryczkami i sałata ze słonecznikiem.
image

Mniam, to na co chcecie przepis?… Zabawa trwa, już mam zakupy na kolejny tydzień : )

Advertisements