Od jakiegoś czasu, w zasadzie od prawie roku, obserwuję siebie mocniej pod kątem dążenia do posiadania, kupowania, brania. Od kiedy nasz „partnerski” biznes rozrósł się do rozmiarów daleko wykraczających poza ramy notesu i telefonu oraz w pewien sposób nas wchłonął, we mnie pojawiła się nowa potrzeba … PRZESTRZENI !

image

kiedyś bardzo dużo kupowałam, wręcz nie było miesiąca bez kilku nowych ubrań, torebki czy gadżetu. Mimo że, paradoksalnie, dysponowalam mniejszymi pieniędzmi, kupowalam dużo, często i tanio. Do dziś mam w szafie kilka mało noszonych i już podniszczonych rzeczy, których nie mam serca wyrzucić…

Ostatni rok, podczas którego wpuściłam w drugi obieg sprzedając, oddając i podarowujac mnóstwo rzeczy, potem jeszcze przez 3 miesiące miałam zakupowa „głodówkę” (kupowalam tylko jedzenie, niezbędne kosmetyki), bardzo zmienił moje postrzeganie NABYWANIA i POSIADANIA. Pierwszy raz tak mocno odczulam, że rzeczy mogą obciążać i że kupienie dwudziestych butów, torebki, koszulki to jest DECYZJA a nie odruch bezwarunkowy. Tak, jakby program kupowania kiedyś był w mojej głowie wciąż włączony, jak aplikacja gmaila w smartfonie, która ciągle łowi i ściąga nowe wiadomości. Dziś za każdym razem muszę ją uruchomić na świeżo i zaczekać. Dzięki temu rzadziej się zawiesza i mniej niepokoi…

Jak to się ma do samych efektów zakupów? Kupuję na pewno trafniej : mam czas pomyśleć czy coś do czegoś pasuje, kupuję drożej i taniej na raz: wybierając silniejsze marki mam kupione ubrania czy inne rzeczy dłużej i w lepszym stanie. Jestem spokojniejsza bo nie myślę tyle o zakupach i robię coś innego. Poza tym utrzymuje własny styl i nie lecę za sezonowa moda – wybieram tylko to, co naprawdę do mnie pasuje i na co mam prawdziwą chęć. I mam większą satysfakcję z każdego zakupu. Czekam na niego, waze, podważam pomysł by w końcu zrezygnować lub kupić z pełnym przekonaniem.
(jak historia mojej torebki nierozlaczki, wymarzonej w krakowie w kwietniu i kupionej miesiąc później:))

image

Torebka wyparła trzydzieści innych z mojej szafy. Nie rozstaje się z nią, jest tak trafiona !

Fajnie gdy posiadanie staje się środkiem do dobrego samopoczucia ale nie jego warunkiem. Fajnie nie musiec i nie tracić humoru gdy się nie może… Wolność nie-sięgania jest potężna : ) nie żałuję prób i trudów : )

Reklamy