Wczoraj zamknęliśmy na dobre KLUB-MUZEUM. Niecały rok codziennej pracy, zarwanych nocy i mnóstwa funu,”salon” do spotykania niezwykłych ludzi… Ale też dużo wysiłku, zdrowia i na koniec już nerwów. Nie chcę tu wdawać się w rozważanie, czy dobrze wybraliśmy. Biznesowo pewnie nie do końca a życiowo tak, jak najlepiej! Chcę wrócić do prawdziwie slow życia, do czasu na relację, gotowanie, spokojne poranki, inne prace i rower… Chcę pracować wśród ludzi mi życzliwych i twórczych a także mądrych i idealistycznych. Chcę nie kroic dnia na małe kawałki czasu tylko płynnie przeżywać każde wydarzenie od początku do końca a nie tylko przez 15 czy 30 minut zarezewowane w kalendarzu… Chcę robić rzeczy, które naprawdę sprawiają przyjemnosc i szczęście innym. I mnie 🙂

image

Więc wybrałam swoją drogę. Długo odpoczywac nie będę bo standardowo, na miejsce (czas) dla K-M czekają nowe projekty i działania. We wrześniu ich premiera …
Tymczasem regeneracja: masaż, fryzjer, dieta oczyszczajaca (od za tydzień), wyjazd do serca – Soko i sen. A potem porzadkowanie i oczyszczanie głowy i przestrzeni wokół mnie. Uff…

Wiec żegnaj KLUBIE na dachu. Na pewno jeszcze choć raz odbędzie się (gdzie indziej) party pod Twoim szyldem. Bo K-M to nie miejsce, to stan ducha :))))
image

Advertisements