Miała być wyprawa rowerowa ale upał i wczorajsze nasze rowerowe podróżowanie po mieście kazały nam odpuścić…
Szybciutko więc wrzuciłam do blendera składniki na pesto, spakowaliśmy makaron, parmezan i oliwy oraz naszą sunię do smarciaka i pojechaliśmy na wieś. Do końca miesiąca mamy pod opieką dom mojego papy w Dolinie Baryczy i jego pole z eko uprawami !
Na wsi czekał na nas głodny i spragniony towarzystwa Tymoteusz (którego wielbi nasza Margo cały czas liżąc koci pyszczek i wyjadając mu z miski ; )) i mnóstwo pomidorów oraz malin ( które zimą będą składnikiem moich porannych koktajli – zamrozimy je)…

image

Tymek stęskniony pieszczot…

image

Pesto robię z tego co mam. Dziś w blenderze znalazła się natka pietruszki z pola od papy, rucola i bazylia z domowego parapetu, prażone płatki migdałów, resztka tapenady z zielonych oliwek, sok z cytryny, parmezan, oliwa i sól.

Poprzednie pesto zamiast migdałów zawierało orzechy pistacjowe i nieco balsamico a nie zawierało pasty z oliwek oraz rucoli …

image

image

Do tego pyszne bio fuscili tricolore i jeszcze więcej parmezanu i … jesteśmy w raju : )

image

Reklamy