Tagi

, ,

Muszę przyznać, że trudne zadanie sobie zadałam ale mimo wielu czynników zakłócających dyscyplinę trzymam : )

najtrudniej jest z ubraniami i rzeczami, które teoretycznie zawsze jeszcze mogłyby wrócić do łask … przeglądam więc najpierw te, których na pewno nie używam co najmniej rok lub te zniszczone na tyle, że są w szafie bardziej z sentymentu niż z powodu użyteczności …

podobno wyrobienie nawyku zajmuje około 30dni, więc jeszcze trochę samodyscypliny przede mną … na razie bardziej odczuwam swoje zadanie jako ciężar pamietania o i wybierania z dużej jednak ilości rzeczy posiadanych. nie czuję jeszcze, że coś jest na pewno ważne a coś nie. na tyle przywykłam do swoich rzeczy, że nie zastanawiałam się nigdy, które z nich naprawdę są mi potrzebne … czekam na wieczór, kiedy po kolejnej selekcji poczuję ulgę… ciekawa jestem kiedy …

z mojej życiowej przestrzeni znikły już:
1 magazyny cz1
2 koszyki na wielkanocną święconkę z dzieciństwa
3 rękawiczki (prawie – czekają na odbiór)
4 duże ilości nieużywanych lekarstw i starych witamin
5 dziś – 2 pary letnich butów, które albo zamęczają stopę, albo się zniszczyły.

Ciekawa też jestem, jaką ilość niepotrzebności w ten sposób odkryję …

cóż działam dalej …

Reklamy