Urodziłam się w listopadzie i z tego powodu ta data zazwyczaj nakłania mnie do dużego skupienia na sobie – punkcie, w którym jestem, emocjach i oczywiście planach … do tego dochodzi jesienny klimat, który szczerze mówiąc, nie najlepiej znoszę – spadają mi różowe okulary i mam znacznie mniej naturalnego entuzjazmu … wiem to o sobie od lat i dlatego często właśnie jesienią podejmuję najbardziej wyważone decyzje. w innych porach roku mój idealizm i entuzjazm czesto zbyt kolorują mój świat ; )

i znów mamy miesiąc spadających liści …

po kilku tygodniach dość chaotycznych przemyśleń, poszukiwania inspiracji do zmiany, próbach „przymierzenia” siebie do różnych sposobów na bardziej powolne (slow) życie, nabieram przekonania i chęci do jeszcze pełniejszej realizacji marzeń o zrównoważonym życiu… dotychczas badałam i szukałam, testowałam i sprawdzałam, jak różne pomysły działają u mnie. bardzo dużo zmieniłam i wprowadziłam w swoje życie, głównie domowe i prywatne. I im więcej wydarza się dla mnie na drodze upraszczania, tym częściej czuję, szczególnie w świecie zarabiania pieniędzy i zarządzania karierą, że sunę pod prąd .

Teraz czas na ugruntowanie zmian w sferze prywatnej – coraz większe wyzwania oraz na uważne patrzenie i upraszczanie w świecie pracy i finansów… nie jest to dla mnie zbyt łatwe, bo większość moich zawodowych działań jest „ekscytujących” i na pewno ciekawych oraz pochłaniających. to prawda , sa takie tak bardzo, że łatwo dać się im „nieść” bez uwagi na siebie … Pojawia się oczywiście obawa przed tym że stracę coś , co budowałam przez kilka lat , niepokój o to by nie zaprzepaścić „swojej szansy” ale z drugiej strony na szczęście jest potrzeba zmiany i czucia sensu działania …

dlatego właśnie w listopadzie podjęłam kilka decyzji w kierunku zmian :
OCZYSZCZANIE ciąg dalszy. prowadzę je na kilku poziomach – właśnie zaczęłam 17sto dniową dietę oczyszczajaca pod okiem dietetyka; dalej codziennie pozbywam się co najmniej jednej niepotrzebnej rzeczy z mojego otoczenia; szukam i prowokuje chwile lub całe dni bez planu i pilnowania czasu; dużo też rozmawiamy z J o tym, co naprawdę nas uszczęśliwia…

MAPA CELÓW wciąż nad nią pracuję … powstaje zbiór luźnych zapisków o tym co mnie cieszy i co wkurza. krytycznie przyglądam się swoim zwyczajom i działaniom. To taki trochę auto – coachingowy proces – wrzucam sobie pytania i drążę … wybijam się trochę że swojej strefy komfortu i sprawdzam inne możliwości.

ODSIEW CZASU po kilku tegorocznych ciężkich zawodowych maratonach wiem już, że nie chcę by takie czasy, gdy mało śpię i chodzę jak robocik, były regułą… Z ciężkim sercem, ale robię odsiew zadań, renegocjuję zlecenia i oceniam efektywność – szczególnie działań których nie wykonuję wprost dla siebie…

NOWE pewien nowy pomysł na życio-pracę kiełkuje we mnie ale potrzebuje jeszcze czas : )

tymczasem tu i teraz jest trochę rzeczy do zrobienia … idę w listopad i… zobaczę co mi przyniesie …
image

Reklamy