Tagi

, , , ,

Przyznam się Wam, że nigdy się nie odchudzałam (lata intensywnych treningów)… dlatego też recenzję książki Mireille Guiliano piszę tylko i wyłącznie z perspektywy kulinarnego freaka , który uwielbia temat jedzenia, a dokładniej stylu i mądrości w żywieniu siebie i bliskich : )

Książka Guiliano, pożyczona od Wery, pojechała ze mną w podróż do Sevilli i okazała się wspaniałym i inspirującym towarzyszem podróży. Inspiracje były tak dosłowne , że lektura rozdziału o czekoladzie skończyła się desperackim poszukiwaniem gorzkiej, prawdziwej czekolady na lotnisku w Berlinie (znaleziona, fairtrade w Starbucks) 🙂 .

image

Dawno nie czytałam tylu ludzkich i liberalnych porad zywieniowych w jednej książce. Warto dodać , że doprawione wysokimi standardami doboru tego co jemy – jakością , lokalnością i… przyjemnością, recepty Guiliano są wiarygodne i zachęcające. Niby proste , a tak nieoczywiste rozwiązania, jak rewizja posiłków, jedzenie wszystkiego w odpowiednich ilościach, samoświadomość nawyków żywieniowych, rokują baaaardzo dobrze w kontekście szans na powodzenie osób podążających za dietą i reformą Mireile.

Ja dla siebie wyciągnęłam kilka fajnych i zaskakujących przepisów – desery ! oraz pomysł na pudełeczko en-cas , noszenie przy sobie drobnej , zdrowej przekąski na wypadek ataku głodu …

Polecam lekturę. A ja pełna inspiracji rozpisuję moją smart dietę oczyszczającą. Wkrótce 1tydzień na blogu : )

Reklamy