Tagi

Ostatnio zrobiłam wiele dla siebie… od jesieni selekcjonując rzeczy wokół, analizując zadania i zaangażowania oraz oddając , odmawiając , sięgając po nowe i uważnie podejmując decyzje. W sumie to muszę sobie podziękować … za to, że z coraz większą pasją ruszam do codziennego działania, robiąc to, co kocham i mimo , że pracuję nawet po 12 godzin na dobę przez 6 dni w tygodniu (w tym ok 30h tygodniowo fizyczne – tańcząc i ćwicząc), jestem wypoczęta i pełna zapału. A do tego zrealizowana !

Muszę Wam przyznać, że znalezienie zapału i siły oraz przyjemności w codziennych czynnościach przy takiej ilości zadań, było długotrwałym zadaniem i wymagało tygodni samoobserwacji. Z przyjemnością dzielę się z Wami moimi małymi odkryciami … może znajdziecie wśród nich coś dla siebie…

Ponieważ treści jest tu wiele i pochopne ich omówienie będzie ubogie , dzielę ten wpis na kilka(naście?) mniejszych , hasło po haśle i krok po kroku eksplorujacych temat WORK -LIFE BALANCE …

ZNAJDŹ SWÓJ RYTM DNIA
Gdy moje studio pilates chwyciło wiatr w żagle, zaczęło pojawiać się coraz więcej klientów korzystających z treningów personalnych przed pracą. Nim się obejrzałam, trzy lub nawet cztery razy w tygodniu zaczynałam pracę o 7.00, czyli wstawałam o 5.30. To był szok, szczególnie , że w studio flamenco z kolei 3 razy w tygodniu, kończę pracę ok 21.30, czyli w domu jestem po 22… pomiędzy zostało raptem 7 godzin na ogarnięcie się, gotowanie, które zwykłam uprawiać wieczorem, wszystkie rzeczy, na które w dzień nie starczyło czasu, itp, a tyle tak naprawdę powinnam spać ! Po miesiącu miałam dość i zastanawiałam się, jakie to nie fair , że realizuję marzenia , idzie mi dobrze , a rozbijam się o prozaiczne zmęczenie. Postanowiłam poszukać wyjścia , które bez rezygnowania z zajęć i zawalania pracy PRowej, pozwoli mi wrócić do równowagi…

Krok 1: analiza kalendarza i szukanie stałych elementów rytmu. Przez 2 tygodnie notowałam dokładny czas wstania, czas położenia się spać i ew czas zasypiania (gdy np nie mogłam zasnąć – zdarza się przy wyczerpaniu). Do tego zapisywałam, kiedy w ciągu dnia najlepiej mi się pracuje głową , a kiedy mam zupełny spadek energii.

Krok 2: analiza zadań – co z moich codziennych zadań, szczególnie zawodowych wymaga 100% koncentracji , co tylko obecności , a co zupełnej ciszy. Wyodrębniłam też typy aktywności : spotkania , pisanie , praca kreatywna, telefonowanie, zadania wykonawcze (jak wysyłki maili prasowych , opieka nad social media , resercze , nadzór nad montażem wystaw , obecność w galerii sztuki, edycja www czy newsowanie). Wymagają one innego czasu i warunków. Do tego dorzuciłam jeszcze podział na zadania regularne, stałe co tydzień i pilne (do wykonania jak szybko się da, lub na termin). Dopisałam jeszcze grafik treningów i zajęć tańca i pilates (dość stały w tygodniu). I powstała mapa … a w zasadzie rozsypana układanka puzzle…

Krok 3: wszystko na swoim miejscu. Zaczęłam dopasowywać zadania wraz z ich wymaganymi warunkami do stref samopoczucia podczas dnia. W większość dni w tygodniu, 3 lub 4, musiałam zmieścić wszystko w ramie 10-16.30, bo tak wcześniej i później pracuję w studiu, znaleźć czas na jedzenie i chwilę relaksu podczas dołka fizycznego- u mnie to ok 14/15.
I tak, czas na zadania pilne i kreatywne, w spokoju znalazł się do 12.00, w dni z porannymi treningami mam na to 2h(10-12) w spokoju, a w dni bez treningów to czas 8-12, wówczas wstaję o 6, by nie rozregulowywać rytmu. Około południa tracę nieco koncentrację, dzwonią telefony i świat domaga się uwagi, to najlepszy czas na spotkania i lunch. Potem, do 14.30 (w dni z popołudniem w studiu flamenco) lub do około 16, mam czas na resztę pracy intelektualnej lub spotkań. Gdy popołudniu mam zajęcia, około 14.30 śpię 30 minut , potem jem obiad i zmykam do pracy. W pozostałe dni po prostu robię sobie wolny wieczór , lub idę na jogę. Zasypiam ok 23.30, wstaję 5.30 lub 6.00. Gdy nie mam pożaru w pracy , wieczorem już nie pracuję!

Krok 4: elastyczność być musi : ) i oczywiście będą tygodnie , dni w których plan nie zadziała , wystarczy gość, ważna narada na 5h czy wyjazd. Z tym też trzeba się uporać. Zadania pilne upchnąć w inne dni , regularne odpuścić lub zrobić z opóźnieniem. Więcej o wywalaniu planu, pożarach i radzeniu sobie z nimi w kolejnych postach.

Kalendarze w dłoń , uśmiech na twarz i start : )

Reklamy