Tagi

, , , , ,

Jestem freelancerką z własną firmą bo takie rozwiązanie pasuje do moich wartości i pomaga realizować cele życiowe. Czasem wolność takiego układu uskrzydla, a czasem maksymalnie obciąża, bo jedyną osobą odpowiedzialną jestem ja.

Bez tych dwóch przyczyn, trudno byłoby mi działać , pracować , czy jakkolwiek angażować się. Dziś moje WARTOŚCI i CELE, które w danym momencie chcę osiągać, są głównymi weryfikatorami zarówno działań, jakie podejmuję , jak wyborów konsumenckich i jeszcze szerzej, tego, na czym i w jakim otoczeniu płynie moje życie.

I oczywiście nie zawsze używałam tych dwóch drogowskazów.

Aby poznać swoje cele i wartości musiałam spróbować wielu zajęć , miejsc , relacji i rozwiązań. Bez tego etapu trudno byłoby mi wybrać któreś i uznać za swoje. Jestem absolutnym życiowym empirykiem , muszę próbować , kosztować : ) to długotrwały i chyba niekończący się proces sprawdzania , badania, nabierania odwagi…

Nie zapomnę dnia , gdy kupując swój idealny, wieloletni i bardzo rozważnie wybrany kalendarz (używam go z powodzeniem do dziś:)), wygrawerowałam na jego wewnętrznej okładce drogowskaz „follow your dreams„, a parę miesięcy później, na plecach wytatuowałam mój 5ty znak „forget fear„. Postanowiłam skoczyć na główkę… Czułam że moja anarchistyczna natura nie da się na dłużej wtłoczyć w się nie – moje buty, że tzw kariera nie jest dla mnie , że nie będę nigdy psychologiem , ani innym zatrudnionym specjalistą… że moim celem nr 1 jest wolność w wybieraniu i lekkość zmiany oraz realizacja swoich pasji. Dwa naczelne cele stały się szybko dwoma kluczowymi wartościami. To przełożyło się na zasady takie, jak : nieetat , zaangażowanie w pasję i rozwój w tym kierunku, gotowość na zmiany czy poddanie się temu , co przychodzi, co dało możliwość nieobawiania się przyszłości. Niestety wraz z tymi wyborami przyszły też zawody – ja zawiodłam kilka osób wycofując się z różnych życiowych sytuacji i zobowiązań oraz przy zupełnie poważnej rozgrywce ze światem finansów i poważnych ludzi, potknęłam się, co było oczywiście moją niezastąpioną nauką, ale też dało realne konsekwencje, które są ze mną do dziś – codziennie się nimi zajmuję, jak ziołami na parapecie kuchni i staram się o nich nie zapominać, w zasadzie nie dają o sobie zapomnieć… ale odjęłam z nich ciężar niepowodzenia czy niewygody, po prostu są ze mną na mojej drodze i już.

Myślę, w pewnym dniu stajemy przed pytaniem do siebie: na czym chcesz spędzić swoje życie, jak chcesz przeżywać kolejne dni, z kim je dzielić, gdzie być, czym się zajmować, co mieć musisz, a co nie, ile potrzebne jest Ci do szczęścia, poczucia realizacji, spełnienia? Każdy z nas jest pełen przekonań, swoich, innych (rodzice, autorytety, bliscy i dalsi nam) oraz obaw, że życie przyniesie zawód… Gdy się z nimi nie mierzymy, oblepiają nas i zabierają zdolność do dokonywania wyborów, nasze życie powodowane jest na zmianę lękiem i wygodą, niechęcią do przekraczania strefy komfortu i nadzieją na cudowną przemianę, bez wysiłku. Na szczęście tak nie jest. Do przeżycia jest cała droga!!!

Cele i wartości zmieniają się w nas, warto je sprawdzać, dyskutować, uświadamiać sobie. Gdy tylko czuję, że coś mnie uwiera i ciśnie, coś męczy, sprawdzam, czy przypadkiem nie czas na zmianę. To niełatwy sposób na codzienność, niewiele ludzi w głębi serca ma w sobie gotowość do tego, by pozwolić fali nas nieść. Ale dla mnie nie ma innego wyjścia. Tylko tak śpię spokojnie i uśmiecham się nawet w obliczu kłopotów. Nie czuję, że świat na mnie naciska, poddaję się i patrzę uważnie, co to przynosi : ) chyba moje uwarunkowania szczęścia są bardzo szerokie i już. Mogę nie mieć czegoś by mieć coś innego. nie muszę mieć takiego, mogę mieć inne, ale na pewno dążę do spokoju i równowagi.

Moja ścieżka wiąże się z porzuceniem w pewnym momencie ambicji, zastąpieniem jej ciekawością i radością z dzielenia się tym, co dla mnie wartościowe. To niesamowicie zmienia poczucie pracy, nie jest ona ciężka, jest tym, czym chcę wypełniać życie i tym, co pozwala mi sięgać po kolejne cele.

Na pewno świadomość swoich wartości i celów pomaga nam wybierać lepiej, najlepiej dla nas i naszej natury. Obawiam się, że życie bez tych drogowskazów, bez ich używania może nas rozczarować, a to smutny scenariusz! Dlatego warto szukać, sprawdzać i znajdować.

Zapytaj siebie, co jest ważne? Czego chcesz z całego serca? Z czego w żadnym wypadku w życiu nie zgadzasz się zrezygnować… i sprawdź, czy to, co robisz, z czym się zmagasz ma z Twoimi wartościami po drodze… czasem takie eksperymenty przynoszą nam zaskakujące wyniki.

Śmiało!
take
from http://www.yesmagazine.org

Advertisements