Tagi

, , , , ,

Drażni mnie marnowanie . Nawet bardzo . Często przez nieuważność tracimy lub wytracamy wiele dóbr czy własnej energii czy czasu …

Na pewno nie jestem ideałem ale staram się być na tym polu max wrażliwa, uczyłam się tego od ludzi wokół mnie i nie tylko. Inspirujące do przemyśleń i zmian były też słowa Izy Miko w którymś z pierwszych numerów magazynu E!stilo, czy uwagi Dominique Loreau ze „Sztuki prostoty”.
Zbieram te nawyki od lat i oto niektóre z moich impresji…

Switch off
Siedzę w domu przy 1, energooszczędnej żarówce.
Wyłączam na noc tablet , telefon , laptopa , wszystko co można.
Sprzety włączam dopiero , gdy potrzebuję , nie lubię gdy tablet działa cały dzień w torebce. W niektóre z dni nie włączam nawet telefonu.

Dzień czyszczenia lodówki
Planuje domowe menu na 6 dni a w ostatni dzień tygodnia „czaruję” z tego, co zostanie, naprawdę wiele kreatywnych potraw można w ten sposób stworzyć : ) w naszym domu pusta lodówka to powód do dumy i impuls do wizyty na targu , co szczerze uwielbiam !
image

Prawie nie korzystam z okazji
Kupuję tyle , ile potrzebuję i wtedy , kiedy potrzebuję. Rzadko zdarza mi się zakup „bo było taniej”. Oczywiście , gdy coś w danym momencie mi potrzebnego jest w okazyjnej ofercie , nie protestuję, ale jeśli warunkiem rabatu jest zakup jeszcze czegoś, co nie jest na teraz mi potrzebne, nie korzystam. Takie zakupy wiązane często generują w naszym otoczeniu sterty niepotrzebności. Gdy się zastanowić i spróbować, okazuje się zastanowić,zastanowić że nie potrzebujemy aż tak wiele, ze np w kuferku do makijażu wystarczy 10 rzeczy …

Kupuję jedzenie z bliska
Gdy tylko mogę. Transport żywności to ogromny przemysł brudzący świat i zużywający jego energię. Do tego to nie fair jeść hiszpanskie pomidory zamiast polskich, wolę „przepłacić” na targu (w porównaniu do najniższych dyskontowych cen) i zjeść local food.

Absolutnie najbardziej nie lubię tracić czasu i energii swoich i cudzych, to wiedzą wszyscy , którzy ze mną pracują…
Dlatego wciąż szukam dobrych rozwiązań , staram się załatwiać sprawy precyzyjnie, czasem 2 minuty rozmowy załatwią sprawę lepiej niż wymiana 10 emaili.
Nie wiszę online , pilnuję się na facebooku, bloglovinie i innych pozeraczach czasu. Jeśli pracuję online, to rzut oka w fb rano trwa max 3 minutki lub wydarza się dopiero koło południa. Co innego w czasie wolnym , gdy lubię czytać blogi , leżąc na sofie.

Nie kupuję prasy
Blogi i portale skutecznie zastępują mi kolorowe magazyny kobiece i specjalistyczne, które przestałam kupować ponad 2 lata temu. Nie mogłam znieść stert makukatury, wypełniających nasz dom. Teraz czytuję gazety „publiczne” i bardzo to lubię. Mam nawet taki zwyczaj , że gdy po cotygodniowym masażu podają mi herbatę , potrafię spędzić jeszcze godzinę w salonie , robiąc właśnie „prasówkę”. Najciekawsze rzeczy fotografuję : )

Sumiennie i krok po kroku …
Staram się nie przekładać zadań , chyba, że mam bardzo trudny dzień. Nagromadzenie zaległości to duży stres i chaos. Nie marnuje też okazji by coś zrobić szybciej , np w przypływie weny, wtedy tak zmieniam plan, by móc działać do końca natchnienia.

Nie muszę wiedzieć wszystkiego
Szczególnie, że to trudne do ogarniecia. Dlatego nie subskrybuję maili i sms z powiadomieniami o nowinkach , promocjach , to kusi, męczy i zabiera czas oraz energię świata.
Regularnie sprawdzam też czy newslettery, które dostaję , nadal mnie interesują. Gdy nie – rezygnuję z nich.

Zachęcam Was do przeglądania się swoim zwyczajom i dzielenia się nimi . : )
Gdy wynajdę coś ciekawego jeszcze, dopiszę : )

Reklamy