Zaskakuję siebie … i uszczęśliwiam coraz skuteczniej…
Po czasie ciemności i burzach znów siedzę w pełnym słońcu !

2 tygodnie temu wyprowadziłam się z domu , kończąc długą relację i szukając dla siebie nowych ścieżek… Zostawiając za sobą fajne życie, pełne szczęśliwych wspomnień ale też zakrętów nie do pokonania, mieszkanie, w którym byłam od urodzenia i mnóstwo widoków, które kocham…

Dziś siedzę w przepięknym , jasnym apartamencie na strychu, nad rzeką, plotąc swoje życie na nowo. Skrycie od dawna marzyłam o tym ruchu, tylko nie wiedziałam, że wykonam go sama…

Ćwiczę samotność, poznaję swoje ścieżki, te prawdziwie własne, jem sama i sama podejmuję decyzje. Po 5 latach nieustannego współbycia, to czasami bardzo dziwne. Ale też wciągające…

Jest też wokół mnie mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy opiekują się mną, pomagają, słuchają, radzą. Jestem jak na poduszce. Jestem wdzięczna.

I jestem dumna z siebie i wdzięczna sobie. Zburzyłam wiele z tego , co przez ostatnie lata budowałam i poczułam się bardzo lekka i wolna. Zrobiłam rzecz , której bałam się najbardziej, ale musiałam spróbować. Odważna.

I jestem. Łapię niteczki i powoli plotę nowe… jak najpiękniejsze i jak najbardziej ulotne niech będzie …

Advertisements