Coraz częściej zastanawiam się, ile jeszcze w moim codziennym życiu może się uprościć. Myślałam , że moja „granica” komfortu czy potrzeb jest dużo bliżej , a okazuje się, że mogę nie mieć , nie używać , nie potrzebować jeszcze wielu rzeczy i nie-rzeczy.

Przeprowadzka (już prawie skończona) spowodowała ogromne zmiany u mnie. Wysadziła mnie z nawyków i przyzwyczajeń oraz wyczyściła moje otoczenie z kolejnych rzeczy. Wnosząc i znosząc , pakując walizkę, zastanawiałam się, czy np to ubranie naprawdę jest idealnie dopasowane , eleganckie czy użyteczne ? Czy potrzebuję jeszcze kilka kubków? Filtr był solidny, dzięki czemu w ciemno wkładając rękę do szafy wiem, że co bym nie znalazła , będę czuła się w tym świetnie, a w moim nowym domu nowe rzeczy pojawiają się tylko wtedy , gdy naprawdę czuję ich brak. Ulga.

Na przełomie roku wyczyściłam też solidnie swój kalendarz i zaangażowania , co uwolniło dużo czasu i przestrzeni na pracę twórczą , życie bez pośpiechu itd.

Nawet moje listy zakupów zmieniły się ostatnio znacznie. Jem maksymalnie sezonowo , w zasadzie głównie to, co urośnie w ogrodzie mojego taty i bardziej spontanicznie…

I jestem lekka !

Wiele dzieje się też w relacjach z innymi … ale o tym za jakiś czas : )

Jest taka piękna piosenka , pieśń flamenco , śpiewana przez moja ukochaną Etrelle Morente , pt Sobrevivire / Przetrwam . Moja mantra ostatnich czasów. Z przyjemnością się dzielę …

image

http:// https://www.youtube.com/watch?v=BZNoJQw8MjY&feature=youtube_gdata_player

Reklamy