Tagi

, ,

Od kilku lat pierwsze 3 miesiące roku robię sobie dietę zakupową. To taki czas , gdy nie kupuję nic, co nie jest niezbędne. Zazwyczaj ogranicza się to do jedzenia , bieżących (!) kosmetyków i ewentualnie rzeczy niezbędnych mi do pracy .
W tym czasie mam przestrzeń na :
€ przyjrzenie się swoim rachunkom , wydatkom i zaplanowanie celów związanych z pieniędzmi na cały rok, a także spłacenie ew pożyczek
€ czyszczę szafę – porządkuję , sprzedaję i wydaję rzeczy, których nie używam, co , uwaga , pochłania znacznie więcej energii i czasu,wydaję niż kupienie czegoś nowego!
€ reperuję – buty u szewca , ew ubrania u krawcowej
€ czyszczę kuferek z kosmetykami – szczera selekcja okazjonalnie kupionych lakierów do paznokci , raz użytych pomadek i nietrafionych prezentów. Przyjaciółki się cieszą : )
€ przypominam sobie bezzakupowe ścieżki pozyskiwania dóbr – odnawiam kartę do Mediateki (książki i filmy) , w tym roku zrobię przyjacielski swap filmowo – książkowy

Takie nastawienie na niekupowanie daje też dużo czaso – przestrzeni w codziennym życiu. Nie kuszą w wolnych chwilach nawet window shopping. Rytuał oczyszczania szafy i domu ze zbędności bardzo mnie uspokaja i wycisza (choć kosztuje trochę energii i zachodu).

Lubię ten czas i właśnie go, po urlopach i świątecznych szaleństwach, rozpoczynam!
Polecam Wam spróbować !!!

image

Advertisements