Tagi

,

Druga przeprowadzka w ciągu roku była już bezbolesna. Sprowokowała jeszcze ostatnie wyrzucanie – tym razem buty (z którymi rozstaję się zawsze najoporniej)… a ponieważ pakowałam się równocześnie na wyjazd do Andaluzji, szafa w połowie znalazła się w podróżnej walizce.
Duma : )

Już miesiąc jesteśmy razem w nowym mieszkaniu , którego wybór przyszedł nam podejrzanie łatwo , choć obaw było trochę … po pierwsze wielkość … Nasz nowy dom ma tylko 39m2, co w porównaniu z domem moim własnym , a naszym przedrozstaniowym (prawie 100m2), czyni ogromną różnicę, ale na szczęście okazało się, że tylko w cyfrach -)

Potraktowaliśmy tę zmianę jak rozwojowe zadanie i przed przeprowadzką umówiliśmy się na podwójny filtr rzeczy – pierwszy na poziomie wyprowadzki z poprzednich mieszkań , a drugi przed wniesieniem rzeczy do nowego. I ten drugi pracuje do dziś! Mieliśmy szczęście przeprowadzać się własną ciężarówką, więc na start w domu znalazły się tylko rzeczy basic , potrzebne już. I tak od miesiąca donosimy ew przedmioty , ale wygląda na to, że wiele z nich znajdzie nowych właścicieli.
Dla mnie piękne jest to, że mieścimy się w 1 wspólnej szafie i kufrze na buty , w małej lodówce i naprawdę niewielkiej ilości szafek kuchennych , w jednej gablocie na cd (których J ma milion razy więcej , niż ja ciuchów) i w kilku szufladach na prywatne drobiazgi. I wciąż w sypialni jest miejsce na dzidziusiowe łóżko i drobiazgi.

Nasze nowe mieszkanie gruntownie sprząta się w 2 osoby w 40 minut (to jak social sport ;P), nikt niczego nie poszukuje, ani nie magazynuje.

Najwyraźniej odczuwam to w życiu kuchennym , bo po wizycie na targu i w sklepie i zrealizowaniu listy zakupów na tygodniowe menu jesteśmy zapakowani full, a z drugiej strony jednym rzutem oka ogarniam przed kolejnym planowaniem menu co ew jeszcze jest do wykończenia. Nie utykają nam resztki kaszy w czeluściach szafy i nie gromadzimy zapasów.

Mamy 1 garnek (z parownikiem) i 1 dobrą patelnię typu wok , kilka kubków, nakrycia na 6 osób, robot kuchenny i ekspres do kawy. Ja mam za to ogromny fun w planowaniu coraz wymyślniejszych potraw jednogarnkowych i kupowania produktów , które używam w kilku daniach.

Zmiana zmobilizowała też mnie do ostatecznego rozstania z home office , co mnie strasznie cieszy. Wszystkie papiery i sprzęty mieszkają w moim biurze w galerii i recepcji w studio zamiast w domowych szafach. To dało ulgę i nieplątanie się. W domu mieszkam , a w pracy pracuję : )

Pozytywne zmiany , najlepsze : )
image

Więc , gdyby zdarzyło się Wam przeprowadzać lub macie ochotę na oczyszczenie swojej życiowej przestrzeni , polecam minimalistyczny eksperyment , zmieniający życie …
– spróbuj nie działać z automatu – to, co posiadamy rzadko jest równoznaczne z tym, co jest nam potrzebne
– spróbuj zrobić listę np niezbędnego wyposażenia kuchni. Rzeczy , których używasz naprawdę i na codzień. Te, które wykopujesz z szafy raz na 3 lata możesz oddać przyjaciołom (jeśli im się przydadzą) i raz na 3 lata od nich pożyczyć
– nie wszystko musisz mieć na własność – wiele książek i płyt oraz filmów na dvd można pożyczać (znajomi , mediateki ) lub wymieniać (te które masz i do nich nie wracasz , wymień z przyjaciółmi , każdy zyska coś nowego)
– zawsze jest dobry moment na wyprzedaż szafy
– czy wiesz, że wystarczą Ci dwie zmiany pościeli i ręczników ? I jeden ulubiony szlafrok i jeden ulubiony strój domowy? Serio ! : )
– wyrzuć wszystkie rzeczy zepsute , które od ponad 6 miesięcy czekają na naprawę. Skoro dalej nie działają , to znaczy , że ich nie potrzebujesz
– przeczytane gazety oddaj do zaprzyjaźnionej kawiarni , ucieszą się : )
– używamy dziennie 3 – 10 kosmetyków , skąd więc w twojej łazience 50 tubek i flakonów? z tego połowa zapewne po terminie przydatności , lub na granicy! Wprowadź dyscyplinę – używaj naprawdę dobrych kosmetyków i zużywaj je do końca !

Walka z nadmiarem to nie tylko kwestia przestrzeni do życia , ale również , a wręcz głównie , naszych nawyków traktowania rzeczy i pieniędzy. Warto zastanowić się , czy zamiast kupić zestaw do sushi i użyć go raz na 3 miesiące , nie milej wyjść z kochaną osobą do sushi baru i jeszcze dać komuś zarobić ? Czy zamiast 5tej buteleczki perfum nie wyjechać na weekend za miasto albo nie kupić składników na wspaniałą kolację ? Lub po prostu nie kupić nic i pracować i martwić się o pieniądze mniej ?

Warto się przyjrzeć , ja nie żałuję , że zaczęłam kroczyć tą ścieżką . I wiecie ? Nie brak mi nic ….
: )

Advertisements