Podjęłam decyzję.
Naprawdę przestaję się spieszyć.
Rozsuwam czynności codzienne na siatkach godzin.
Nudzę się na spacerach w parku.
Dni mają jedno ważne zadanie.
Pogłębiam działanie.
Filtruję.
Stawiam na jakość.
Robię jedną rzecz na raz.
Czasem nie robię.
Zadania mają swój czas i miejsce.
Staram się nie działać z automatu.

Przez ostatnie 10 lat tak bardzo i dużo działałam, że osiągnęłam umiejętność bycia wielozadaniową, która z kolei poszerzyła moje spektrum działania i pozwoliła osiągnąć więcej. Zawsze jednak lub prawie zawsze byłam w locie i czasu na smakowanie życia i tzw sukcesu często nie wystarczało.
Jednak był to bardzo kreatywny czas siana, wzrostu, ekspansji, multidyspozycyjności.

Tylko że tak nie można wciąż. Po tym maratonie nadchodzą miesiące, a może i lata innego sposobu odczuwania czasu.
Maluch bardzo w tym pomaga. A ja mam wielką ochotę zasmakować takiego eksperymentu z sobą.
Może to będzie dobry prezent na kolejne urodziny?

image

Reklamy