rok temu powoli rosła we mnie mała Rita, a ja pełna obaw zastanawiałam się, jak to będzie… magiczny czas, który nadszedł po burzach…

dziś po tej fundamentalnej zmianie, jaką było jej przybycie, mój świat zmienia się… jeszcze szybciej…

gdy myślałam, że największe poruszenia już za mną, nadchodzą kolejne fale poruszeń i zmian…

coraz częściej myślę, że jesteśmy jak rośliny – zaskakująco niedużo tak naprawdę potrzebujemy, by wzrastać, trudno tak naprawdę zahamować nasz rozwój – to instynkt… w ciszy i spokoju „czynimy” dla siebie i świata prawdziwe dobro… tylko często się plączemy i nie słuchamy się…

tego grudnia znów leżę na fali życia i pozwalam się nieść…

i jest coraz prościej, choć droga do tego prosta nie jest…

jest coraz spokojniej, choć wiele niepokoju to kosztowało…

każdego dnia jest coraz więcej lekkości i rodzi się we mnie coraz większa wdzięczność…

nie obawiam się… czynię to, co muszę…

Gratitude_Image

Reklamy