To nie będzie pochwała stoicyzmu czy promocja apatii. O nie! Ale chcę się z Wami podzielić metodą, która w życiu tętniącym wydarzeniami, wzruszeniami, obowiązkami i nawykami, pomaga nie stracić swojego kursu z oczu.

Pauzowanie, zaprzestanie, przerwa, nie-działanie. Mało popularne dziś, raczej kojarzące się z porażką, niemożnością lub lenistwem. Tymczasem to niezwykle cenny i totalnie gratisowy autocoaching. By go przeprowadzić, potrzebujemy tylko trochę silnej woli, szczyptę dystansu do siebie i świata oraz gotowość do podsumowania siebie i swojego działania w sposób prawdziwy, uczciwy…

Na pewno znacie stan zmęczenia, zniecierpliwienia wszystkim, co wokół, pędu i poczucia, że codzienność złapała nas w swoje szpony zobowiązań i deadlineów. Wtedy najwspanialsze działanie nie cieszy, na nic nie czekamy z podekscytowaniem i generalnie, marzymy by wszystko dało nam spokój…

I wówczas czas na plan B!
Ja robię tak, że gdy stan pędu nie mija a ja już z frustracji fukam na wszystko i wszystkich, robię stop. Gdy mam niepewność lub wątpliwość i do tego mętlik w głowie, staram się zrobić pauze i spojrzeć na temat z odległości fizycznej lub mentalnej. Wyrywam z kalendarza wszystko co nie jest niezbędne, wyciszam telefon i idę spać lub na spacer (w zależności od stanu ciała). Czasem siadam w medytacyjnej ciszy, choć nie zawsze to możliwe. Czasem idę potańczyć lub potrenować. Wyciszam gonitwy myśli i kurczowo chwytam sie obecności tu i teraz. Gotuję, robię sobie spa lub sprzątam. Czekam aż wnętrze się zharmonizuje, a decyzje czy impulsy do działania przyjdą do mnie same.

Gdy przestaję działać mogę dopiero sprawdzić co tak naprawdę to moje działanie daje mi, innym, co zmienia i czy odnosi swój skutek, czy mi go brakuje i czy chcę do niego wrócić, czy brakuje go innym, czy może jego brak daje ulgę lub radość. Zaprzestanie może być progiem do zmiany albo naszym motywatorem by do działania wracać i w nim trwać mimo pewnej jego niewygody czy niedoskonałości.

To jak symboliczna podróż – gdy czas przeznaczony na działania codzienne, zastepujesz czymś innym. Jak bardzo może Cię to odświeżyć i poukładać Twoje wnętrze? Na mnie działa bardzo.

I może brzmi jak banał, ale jestem przekonana że z takich małych spraw i decyzji zbudowane jest nasze poczucie szczęścia i zadowolenia ze swojego życia!

Przy okazji, ten post wyjaśni Wam też ostatnią przerwę w blogu… i pewnie każdą kolejną też : )

image

Advertisements