Obiecałam Wam już dawno ten post,  ale przyznam,  że dopiero teraz,  z rocznym maluchem,  pytanie,  jak ogarniać i nie być tylko „koniem pociągowym” swojej codziennosci, nabiera głębokiego wymiaru….

Być może rozczaruję Was bo to nie jest tekst o tym jak rozciągnąć dobę lub robić kilka rzeczy na raz. Raczej skupię się na tym, jak WYBRAĆ, co ważne i na czym warto spędzić czas…

Jak wiecie, lub nie, przez prawie dekadę (uuu, brzmi serio …) byłam super specem, pracowałam jako producent i człowiek od komunikacji w firmach i instytucjach, cały ten czas uczyłam tańca, rozwijając swoje studio, budując markę – byłam tancerką i choreografką, a także zajmowałam się swoją drugą wielką pasją – sztuką. Pod koniec owej „dekady” część tych funkcji scaliłam w projektach, a później okazało się, że będę mamą…
Przez te lata przetestowałam wiele metod organizacji czasu, aplikacji „to-do”, zapisałam kilkadziesiąt notesów i byłam super-smart. Jednak mimo to wszystko najważniejszą nauką z historii sukcesów i upadków, frustracji i euforii było: TRZEBA WYBIERAĆ.
Bo inaczej wszystko pędzi i ma ten sam smak (zazwyczaj kawy i innych zasilaczy), bo w pełni nie czerpiemy z tego, co nas spotyka, tylko „zaliczamy” kolejne stacje w kalendarzu, bo „więcej” nie znaczy „lepiej”, mimo, że świat zachęca nas do udziału w maratonie zdobywania rzeczy, doświadczeń, poruszeń.
Jestem pewna, że 5 lat temu uznałabym ten tekst za bzdury. Dziś jestem pewna.
Na czym polega „WYBIERANIE”?
To jak filtrowanie swojej rzeczywistości przez sito, o właściwie dobranej grubości oczek… a oto kilka przekonań, które pomagają wybrać właściwe i mieć satysfakcję zamiast poczucia braku.

NIE WSZYSTKO JEST DLA WSZYSTKICH. Poznanie swojego gustu i kodów estetycznych, smaków, potrzeb jest najcenniejszą samowiedzą. Tak naprawdę unicestwia dylematy. Świadomość swoich „ulubionych” i obserwowanie ich powolnej ewolucji, często sublimacji, to jak czytanie siebie.
Jeśli WIEM, CO LUBIĘ, nietrafione zakupy, niepewność, czy iść do kina na …. czy spędzić wieczór z przyjaciółmi lub książką, nie zdarzają się. Pamiętajcie tylko, że do poznania siebie potrzebna jest przestrzeń na samoobserwację i kontakt z sobą. To wydarza się w ciszy i nie-działaniu, a nie w pędzie.

MOŻLIWOŚCI JEST ZAWSZE WIĘCEJ NIŻ PRZESTRZENI DO ICH REALIZACJI. Nie można mieć wszystkiego i nie warto się tym martwić.

TO, CO MAM, JEST WARTOŚCIOWE. Obok chęci rozwoju, dokonywania zmian i transgresji, umiejętność cieszenia się z tego, jak żyję, co mam i kim jestem, jest największym motorem szczęścia. Warto znaleźć te swoje punkty, a jeśli ich nie ma, jak najszybciej zabierać się do zmiany tego stanu.

DROGA JEST RÓWNIE WAŻNA, JAK CEL. Szczególnie, że cel jest często tylko cząstką całego procesu i uszczęśliwia nas na chwilę, a droga do jego osiągnięcia zajmuje nasz czas, pieniądze, zdrowie, nasze życie. Jeśli jest niezgodna z naszym wnętrzem, jak osiągnięty poprzez nią cel może cieszyć?

TY WIESZ NAJLEPIEJ, CO JEST WAŻNE. To jest zgodne z Twoim systemem wartości, marzeniami i dążeniami. Dziś do naszej głowy trafia mnóstwo pragnień, które nie są nasze-kreują je media, mody… Pamietaj, to tylko opcje, DO WYBORU!

Gdy staniesz przed kolejnym dylematem lub kolejnym tygodniem „niemożliwym” w swoim kalendarzu, zapytaj siebie o to, co wybrać, czy wszystko co „musisz”, musisz naprawdę, czy to realizuje Twoje cele i daje Ci szczęście???

Za jakiś czas napiszę Wam jeszcze, jak, już po selekcji zorganizować się, by być efektywnym, wypoczętym i szczęśliwym: )
image

Advertisements