Detoks w wersji slow.

Tagi

, ,

Już jest. Słyszałam, że wyczekiwany już przez Was, nowy program detoksowy!

Układając go czerpałam inspiracje z kilku koncepcji żywienia oraz mocno bazowałam na swoich doświadczeniach. No i na założeniu że ten detoks musi być łagodniejszy niż zwykle – w sam raz dla karmiącej mamy i dać super efekt – to mój pierwszy detoks od półtora roku!

Dziś podstawowe założenia:
-4 tygodnie trwania
-3 litry czystej wody dziennie
-3 posiłki dziennie zastąpione smoothies – u mnie to pierwsze śniadanie (zawsze), lunch i kolacja
Pozostałe posiłki min przetworzenia, bez: cukru, nabiału i smażonego, lokalnie i zdrowo. W ograniczonym zakresie cytrusy i mąka.
-Sucha szczotka – masaż na sucho całego ciała min co 2gi dzień
image

Sauna – infrared min raz w tygodniu

Zaczęłam dziś i sukcesywnie będę dorzucać przepisy na koktajle. Kilka zasad dotyczących smoothies:
– poranny musi dawać energię, stąd będzie w nim dużo mielonych ziaren, zielona herbata-jako baza lub matcha w proszku
– lunchowy ma być pyszny, tu raczej słodko i owocowo na bazie z mleka roślinnego
– kolacjowy ma być lekki i łatwy do strawienia – głównie warzywa / soki warzywne i smakowe dodatki

Dzisiejsza kolacja:
Pół avocado
Jedno jabłko
Garść roszponki
2 łodygi selera naciowego
3 daktyle
Garść siemienia lnianego
2 łyżki niesłodzonego dżemu brzoskwiniowego (Symbio ma dżemy eko/bio bez dodatku cukru)
Woda
image

Połóweczka

image

Ri skończyła pół roku.
Od pół roku jestem mamą!

Ostatnio przeczytałam że wraz z dzieckiem rodzi się nowe życie matki.  Dużo w tym prawdy.  Choćby nie wiem jak pracować nad sobą,  chyba nic tak skutecznie nie leczy z egoizmu i małostkowości i tak skutecznie nie uczy pokory jak relacja z maluchem.

Co się zmieniło?  Nic i wszystko. Od braku manicure po drastyczne czasem wybory i zew dążenia do bezpieczeństwa i status quo.
Ani przez moment nie żałowałam choć zmiany poczyniłam kolosalne. Ta nowa rola redefiniowała mnie i tak potrząsnęła moim światem,  że pozostały przy mnie tylko fundamentalne wartości,  prawdziwe przyjaźnie i realnie dobre układy.  Reszta musiała odpaść ze mnie w procesie przemian.

Bywały momenty smutku, żalu,  wyobcowania,  poczucia straty ale znalazłam na nie sposób.  NIESTAWIANIE OPORU.  Puść świat to i on nie będzie łapał Cię za gardło….
Szybko zobaczyłam że odpuszczenie sobie napinek, przewartościowanie celów czy dążeń i korekta planu dają spokój i często prowokują paradoksalnie lepsze, prostsze rozwiązania.

Znów mniej znaczy więcej

Z Ri moje życie nabrało nowej jakości. Dziękuję♥

Noworoczne postanowienia i WYZWANE DLA WAS!

Poprzedni rok był szalony…. tyle zmian, choćby 3 totalne przeprowadzki… teraz chcę mniej : ) pewnie dlatego lista moich afirmacji na 2015 jest krótka ale konkretna.
Za to wymyśliłam kolejne noworoczne wyzwanie. TYM RAZEM DLA SIEBIE I DLA WAS!

moim głównym postanowieniem jest UFAĆ BARDZIEJ INTUICJI i nie obawiać się tego… Oraz codziennie mieć przestrzeń na STAWANIE SIĘ LEPSZĄ osobą,  mamą,  partnerką,  profesjonalistką, …
image

Chciałabym też inspirować Was do zmian i wyzwań, dlatego ZAPRASZAM WAS do noworocznego WYZWANIA….
Jak pewnie czytaliście, co roku pierwsze kilka miesięcy z nowego roku poświęcam na dietę zakupową, o której pisałam tu i tu .

W tym roku moja dieta potrwa aż 6 MIESIĘCY!

A Was zapraszam do dołączenia do mnie chociaż na 2 MIESIĄCE!

JAK?
Zasada jest prosta. Nie kupujemy nic poza jedzeniem, niezbędnymi (!) kosmetykami i lekami oraz rzeczami które no nagle okazały się niezbędne do pracy czy życia-NAPRAWDĘ NIEZBĘDNE.

DLACZEGO?
By zatrzymać się w karuzeli potrzeb i wyłonić z ich peletonu tylko te ważne i prawdziwe.
By znaleźć inne sposoby poprawienia sobie nastroju.
By zastanowić się przed każdym zakupem rzeczy nieoczywiście potrzebnej.
By zobaczyć, że mamy wszystko co nam trzeba, zazwyczaj w ilościach np trzykrotnie większych.
By odzyskać czas i głowę – kupowanie i wybieranie wbrew pozorom zabiera dużo naszych myśli i czasu – będzie okazja by poobserwować się.
By być eko- mniejsza konsumpcja=mniejsza produkcja.
By poczuć że jeśli chcemy, możemy być wolni od machiny sprzedaży i manipulacji naszymi potrzebami, obrazem siebie, wizją komfortu życiowego, przekonaniami o szczęściu.

CO TO DA?
Obiecuję, że po jednym takim eksperymencie temat zakupów w Was zmieni się definicja słowa POTRZEBUJĘ oraz SCHEMAT DECYZJI ZAKUPOWEJ.

doświadczycie, że PODOBA MI SIĘ nie musi równać się MUSZĘ MIEĆ i że to wcale nie oznacza ZNACZĘ MNIEJ.

zobaczycie, ile rzeczy w codzienności jest naprawdę zbędnych!

Uwolnijcie się od MUST HAVE i poszukajcie NOWYCH LEPSZYCH SIEBIE.

ZACHĘCAM BAAARDZO! TO ŚWIETNE I TRUDNE ZADANIE. PODEJMIJCIE WYZWANIE!

Oleje ole!

Przedstawiam Wam kwartet do zadań specjalnych który kilka miesięcy temu opanował niemal na wyłączność moją łazienkę. 

image

Zaczęło się od prażonego arganu i słodkich migdałów, które kupiłam tuż przed urodzeniem Ri. Później dzięki zaprzyjaźnionej tancerce z Madrytu poznałam arnikę, a na koniec olej kokosowy, obecny w naszej kuchni, postanowił dołączyć do reszty i zamieszkać na toaletce.

Wszystkie one są eko, wszystkie absolutnie naturalne i wszystkie wspaniałe!

A co z nimi robić?
PRAŻONY ARGAN
na noc do twarzy,
na suche partie ciała np dłonie(na noc w rękawiczki),
balsam do ciała dwa razy w tygodniu,
maska do włosów (nakładam od połowy długości na noc i zaplatam w warkocz)

SŁODKIE MIGDAŁY
do całego ciała dla malucha,
do masażu twarzy, dłoni, stóp
na dzień do twarzy w dni bez makijażu

ARNIKA
do całego ciała szczególnie gdy mróz(rozgrzewa i otula)
do bolących w wilgotne dni stawów
do mięśni przed treningiem szczególnie rano i gdy nie mamy dużo czasu na rozgrzewkę

KOKOS
na dzień do twarzy pod makijaż
odżywka do końcówek włosów na codzień
do golenia (na sucho, maszynkę płuczemy w ciepłej wodzie z mydłem)
jako nie tłusty krem do rąk

Jak coś jeszcze wymyślę i przetestuję to dorzucę do listy ; )
Szczerze polecam!
: *

mój najzdrowszy nałóg ;o

Jest tak nieodłączną częścią mojej codzienności, że czasem go nie zauważam. Wstaję rano i robię smoothie z czegokolwiek, co mam pod ręką… naprawdę…

20141201_090604

Ostatnio jednak, ze względu na dietę mlecznej mamy, musiałam mocniej się do tematu przyłożyć – nie jem soi, cytrusów, przetworów, unikam rzeczy nie z naszej strefy klimatycznej, więc sztandarowe pomarańcze, kiwi i banany oraz mleko sojowe, przestały się sprawdzać… Kilka dni szperania w sieci, kilka udanych (lub mniej) eksperymentów i mam nowe inspiracje do smoothie. Niektóre są naprawdę dziwne! ; )

purree z dyni – upieczony kawałek dynii ( u mnie w tym roku kilotony hokkaido z ogródka mojego taty) daje wspaniały lekki miąższ, który stanowi doskonałą bazę do koktajlu! polecam z cynamonem, suszonymi morelami, jabłkiem, malinami (polskimi, mrożonymi:)) albo odważniej z selerem naciowym i kurkumą!

kasza jaglana – ugotowana! – doskonały zagęszczacz do smoothies i nasycacz. W zestawieniu z malinami, mlekiem kokosowym i szczyptą wanilii smakuje jak najlepszy deser lodowy na śniadanie. Inna fajna kombinacja, to jaglanka, kakao, mleko ryżowe, suszone morele i pestki dynii

20141204_065530

jarmuż – zamiast szpinaku, którego poza mrożonką i importowanym szpinakiem baby nie ma już dawno. Jarmuż mnie zaskoczył pasuje do jabłek i malin z miodem i daktylami ale też do ostrzejszych rozwiązań -np do duszonej na parze marchewki i imbiru ze szczyptą cynamonu!

a jeśli chcecie jeszcze trochę inspiracji, polecam kilka miejsc w sieci:
– Kasia Knioła i jej DetoxiKate na miumag.pl
Zielone Koktajle
– królową niezwykłych rozwiązań czyli Martę z Jadłonomia

zimowe menu śniadaniowe nie musi być zamulaste i nudne, spróbujcie!!!

PS na mikołaja sprawiłam sobie dodatkową przyjemność!
Nowy malutki blender z bidonem zamiast dzbanka – mniej mycia, w zasadzie działa tak, jak się nazywa MIX&GO! polecam bardzo! Im łatwiej i przyjemniej nam działać, tym łatwiej utrwalić dobre i zdrowe nawyki. Pamiętajcie: )
rh